Masz pytania? Zadaj je tutaj: http://bloggsvar.se/vicktoriam
Mój Twitter: VicktoriaM
Facebook: Vicktoria Tylko Vicky Murawska
Życie w Innsbrucku, Skoki Narciarskie z wewnątrz, 24 godziny na dobę ;)Jestem jaka jestem, bez cenzury...
Miałam lot o 8.10 z Kopenhagi, więc o 6.45 przyjechała taxi po mnie. Byłam na lotnisku przy odprawie idealnie 45 min przed odlotem, tak ja zawsze jestem na miejscu na ostanią minutę, bo nie cierpie czekać :) Nawet zdarzyłam kupić kanapke i sok świeżo wyciskany w Joe & the Juice przed boardingiem.
Lot jednak dopiero odleciał o 9.00, bo musieli go "odlodować/odmrozić" ale nadrobił w locie więc w Wawie byliśmy o czasie.
Dorotka dopiero była wolna po 14ej, więc miałam trochę czasu, to stwierdziłam że idę oglądnąć Burlesque w kine. Całkiem fajny film, ale nie rozumie czemu ludzie się nim aż tak zachwycają, bo jest bardzo oczekiwany, tz. ogólnie wie się jak wszystko będzie, nie mam w nim ogólnie żadnych niespodzianek... Ktoś oglądał? I co myślicie?
Ania po pracy przyjechała, wypiliśmy coś i pojechaliśmy do niej do domu :)
Wstałam około 11ej i poszłam z Ani bratem, Marco załatwić pare spraw zanim pojechałam do centrum spotkać się z Martą ♥
Około 20ej z Ania wyruszyłyśmy do Katowic do jej cioci i Magdy, gdzie mieliśmy się przespać przed wczesnym wyruszeniem do Zako kolejnego dnia.
O 8ej rano budzik zadzwonił i czas było się wybrać w droge do Zako. Szybko nam poszło oprócz ostatnich 3ch kilometrów, gdzie był korek, więc stwierdziłyśmy że nagramy filmik na powitanie :P W aucie, w korku, no i oczywiście w wersji Justina Biebera :P
Podjechałyśmy prosto na skocznie..ogólnie tylko po akry... na obcasach... I okazało się że jest tylko jeden trening więc nie było wyjścia tylko zostać na skoczni i oglądać trening w butach na obcasie itd...haha... Panowie od wzciągu pytali się PST czy nas znają, a oni "To nasze masażystki" ..hahaha... Ja z Anką normalnie padłyśmy...hahaha...
No nie powiem że nasz ubiór był "skoczniowy"..haha.. dużo osób nas nie rozpoznywali..hehe... a większość musiała popatrzyć dwa razy. Titus był najlepszy "O kurde, nie poynałem was!" "No, sorki wiemy, ale niestety lepiej nie wyglądamy dziś lepiej, zmęczone na maksa" "Nie, no super wyglądacie właśsnie, bardzo fajnie :)" "Haha...dzieki, to to ma znaczyć że normalnie do dupy wyglądamy? :P" "haha..nie no, tego nie mówiłem :P"
A potem MO, bo gdzie indziej? :P Był to interesujący wieczór...haha... Kacprowi znów jakieś głupoty nagadałam ;P O sobie of course, żeby nie było :P Hasło na ten wieczór ludzi było ewidetnie SHARING IS CARING ;P Braciszek pod koniec wieczoru też był dobry ;P No ale rozumie, każdy nie chcę spać sam ;)
Photostory:
Zakopane World Cup story macie TUTAJ
Wieczór zaczoł się oczywiście z Martini... Ale jaki to był wieczór, najlepszy z całego wyjazdu. Oczywiście ze względu ludzi z którzmi go spędzałyśmy ♥ Chłopacy byli tacy sweet jak tańczyli z naszymi torebkami..hehe... Sweetasy ♥ Z Pointexem i Hafesem gadałam i pytali się zdziwieni "Co ty cały czas z tymi polakiami jesteś?!" no ale PST to też biało/czerwono :P