Friday, November 03, 2006

Snow =)

W Szweci niecierpie sniegu, a tu niemoge sie doczekac! Chce zaczac chodzic na narty, no i z Malin postanowilismy ze pojdziemy na kurs snowboardowy...tihi... Juz nas widzie w roznych pozycjach lezacych na ziemi...haha...

Wczorej wieczorem zaczal padac snieg. Temperatra byla zerowa, tz przez 5 dni spadla z 26 stopni przez na 0, nie za optymalnie, no ale... Dzis rano bylo sporo sniegu, ale slonko wyszlo, i teraz juz prawie nie ma :(

Couch Club byl wczorej pusty, lecz spotkalismy spoko kolesia, szweda ale cale zycie tu mieszka, ladny byl, lecz go zostawilisy i pojechalismy do kasyna na Cocktail Night, tz. za 4€ dostaje sie 3 Cocktails... i czy musze mowic ze barmani nam daja OSTRE te driny?! Nie optymalni w moim przypadku, no ale coz, alkoholu sie nieodmawia. Przed Couch Club:em i kasynem, zdazylismy wstapic na drina w Hofgarten, w czwartki sa ta Live Bands, i fajne piosenki zawsze spewaja :)

Dzis zdazylam byc na poczcie, w banku, w sklepie, Malin oczywscie jeszcze spi... Ale zaraz ja obudze bo jedziemy do miasta na zakupy. Aga przyjezdza tu w piatek na week-end *super*.

3majcie Sie!
Buziak,
To Tylko Vicky

Thursday, November 02, 2006

Innsbruck Hilton Casino

Lubie bardzo to miejsce :) Wczorej wogule nie mielismy tam se wybierac, poszlismy do Blue Chipa, lecz prawie nie bylo ludzi o godzinie 23.45, ze postanowlismy isc do kasyna. Pierwsze co to do baru, zamowic lampke szampana, a koles z baru odrazu nas poznal, zaczal wypytywac czy mieszkamy w hotelu, a potem ile zostaemy w Innsbrucku itd.

Smiesznie jest tam bo prawie wszyscy coupierzy i barmani nas juz poznaja i zartuja itd :) Pogralismy troche na maszynach (Poker oraz Little Green Men *moja ulubiona maszyna*). Potem poszlam pograc w moja ulubiona gre: BLACK JACK! Dzisiejszy stol byl SUPER! Zajebiscie ludzie i super sie gralo. Jak zamykali o godzinie 03-ej to wyszlam z kasyna o 500€ bogatsza :) Dzis na planie jest Couch Club, ale jak bedzie nudno to zawsze mamy blisko kasino..tihi.. Jest duzo fajnych kolesi co tam pracuje, szczegolnie dwojka takich blondynow *orgazm*, no i jest jeszcze jeden koles co mi, niewiem czemu, ale przypomina mi Prosiaka, Emi...hahaha... Nielubie go, jest arogancki i dziwny (tz. ten w kasynie, Prosiaka zaduzo nie spotykalam)


Godzina jest teraz 16.45, a Malin jeszcze spi :S, niewiem jak czlowiek moze az tak dlugo spac...


3majcie Sie!
Buziak,
To Tylko Vicky

Wednesday, November 01, 2006

Wieczorny Halloween

Po drodze do Hofgarten spotykamy sporo ludzi przebranych w straszne rzeczy, potwory itd. Moim zdaniem nowa edycja Halloween to ze dziewczyny powinna sie ubierac w stroje "à la Playboy-bunnies" itd, no ale. Np. Fotka Oli z impry co teraz wylozyla jest super!! =D

Na szczescie jak weszlismy do klubu to ogolnie klub byl dekorowany, a nie ludzie, lecz bylo pare przypadkow...haha... Kupilismy se po drinu i zaczelismy gadac, gdy podchodzi Reini Schwartzenberger sie przywitac, on jest taki sweet, wyglada jak taki przemily dzieciaczek..tihi.. Wogule teraz brodke sobie zaposcil taka à la Gatsch, pierwszym razem jak to zobaczylam to niewiedzialam o czym chlopak mysi, ale teraz juz sie przyzwyczailam i nawet fajnie mu w niej :)
Umowil sie z kolega w klubie, haha.. Viel Glück ihm zu finden ;) Zajebiscie duzo ludzi bylo, jak zawsze.

Potanczylismy i stanelismy sobie na schodach z znakomitym widokiem, jest dosc duzo fajnych kolesi, myslalam ze moze Max przyjdzie, ale kupa, moze znow zle buty mial na sobie i go niewpuscili?...tihi... *intern joke*. Dobra dalej patrzymy i kogo ja widze jak nie Alexa Seiwalda, ale co niepowinnam byc zdziwiona on jest WSZEDZIE gdzie my...haha... bez przesady, no ale naprawde. Ja do Malin, czy ta dziewczyna z nim jest, a ona odpowiada "Niewidze, moze jest tam nadole!" "Nadole?...hahaha... Robote swoja robi czy co?!" mi oczywiscie glupie skojarzenia odrazu wpadly do glowy, ale naprawde to tak brzmialo... ;P

Dosalam SMS:ska od Agi, ktora przeczytala mojego bloga i chciala mnie zainformowac ze Marc, Morgi, Herbert, Koch i jeszcze chyba ktos jest na treningach w Villach! Oczywiscie mi sie wtedy przypomnialo ze Kike cos o tym wspominal, ale jego to ja tak nieraz na pol slucham *whOOps*. Ale dzieki za info Aga :*


Zostalismy do ok godziny drugiej, no i jak mamy wychodzic to Alex nas dopada, gdzie idziemy i sie wypytuje na ile zostajemy itd. Powiedzialam mu ze na dlugo bo na studiach jestem, a ten "ahh, super to sie czesto bedziemy widziec!" - oh nie kurwa, tylko zeby nie bylo zesciej niz teraz go widze bo zamiast na studia psychologiczne to pojde do domu psychiatryznego...haha...

Dobra lece, musze sie przygotowac bo nowy wieczor i noc czeka, a idziemy do restauracji na obiad pierw!


3majcie Sie!
Buziak,
To Tylko Vicky

Tuesday, October 31, 2006

No i juz sie niedalo...

Dobra laski narescie na wasze zadania mam bloga na ktorym bede pisala po polsku. Czujcie sie wazne, bo robie to tylko dla was, innaczej wasza jedyna rzecza do zrobienia by bylo nauczenie sie szwedzkiego, albo wynajecie tlumacza. Ale gdyz jestem takim przemilym stworzenie, to osztrzede was tymi kosztami (niewiem czy wogule sie tak to pisze albo mowi po polsku, ale wieci o co chodzi).

Malin spi. Cala noc jak wrocilismy z Kasyna (pierw bylismy w Theresienbräu) to zamiast isc spac to ona zaczela filmy patrzec, a dzis o 9.30 mielismy byc na Bergisel na treningach Czechow i Autow.

Myslalam ze Morgi bedzie, wczorej wogule mial swoje 20 urodziny :)) Ale niestety go niebylo, z autow byl Kofi, Fetti, Höllwarth i Hjuston, kurwa Hjuston ze wszystkich, a o co on tam? Problemy robic?...haha... Czesi byli w skladzie: Koudelka, Borek, Mazda, Hajek, Janda, Hlavka i jeszcze jeden koles ale nie wiem kto to byl.

Z Malin poogladalismy troche skokow, z Borkiem troche pogadalam, Kofi sie dziwnie patrzyl, no ale nie bylo jak tego innaczej zrobic, niektorzy z was wiedza o co chodzi, no ale coz... Po ok godziny pojechalismy nagore z Fettim i Kofim, no nie ma co ukrywac jest na co popatrzec. Ale Fet cos w pewnej chwili szepnal do Kofiego i sie spojrzal na mnie i dal mi swoj glupi usmieszek...o jezu jak ja tego usmieszku nie lubie, ten sam identyczny usmieszek co byl w czwartek...to tylko jedno znaczy, i do konca to mi sie nie podoba, ale coz Auty sa tacy jacy sa, i bym nawet nie chciala zeby byli inni, bo ogolnie sa zajbisi =)

Ale Malin w pewnej chwili tez miala wpadke...haha.. Oczywiscie nie rozumie nikt jak po szwedzku gadamy, no ale imiona sa internationalne...o tym Malin ne pomyslala, i na glos cos powiedzial w imionem Marc..haha..to bylo smieszne Fetti sie tak na nia spojrzal a ona dostala rumience...haha... A ja oczywiscie sie zaczelam smiac..haha...

Potem poszlismy do tej restauracji na skoczni zamowilismy zajebiste koktajle, no i jak siedzimy kto wchodzi jak nie Alex Seiwald?! Kurna, ten czlowiek nas przesladuje normalnie, spotykamy sie z nim codziennie!!! No i wszedzie. Niewiem, on nas chyba sledzi!?

Potem byl luz...prawie, oprocz tego ze nieumielisy wyciagu zawolac...tz niechcial przyjechac, naprawde, to nie bylo smieszne i sie ze mnie chlopaki smieli ze nie umie guzika nacisnac, a ja nacisnelam, naprawde!. Marca wogule nie bylo, byl tylko Pointex, pierwszy raz w zyciu widze go przed godzina 12 wyspanego...haha... *sorry Linka*. Fettisz tez narzekal ze wczesniej, biedny, chetnie by jeszcze se pospal, no ale nieraz trzeba sie poswiecic...believe me I know...

Wieczorem wychodne, tz. tak jak tu codziennie mamy. 6-7 dni w tygodniu party machen, 3-5 razy w tygodniu jemy w restauracji, po prostu leniwe jestesmy...

Dobra lece, i tak za dlugo tu pisze!

Buziak,
To Tylko Vicky