Środa:
Z Tadem dojechaliśmy późnym wieczorem. Poszliśmy do Paparazzi gdzie było trochę ludzi, ale odebraliśmy tylko klucze (on swoję od Szczepana, a ja moje od Agaty) i odwiózł mnie do mieszkania. Byłam ogólnie padnięta i odrazu prawie położyłam się spać nawet gdy ludzie chcieli żebym wróci łą do Paparazzi.
Czwartek:
Poszłam z Kasia:mi i Asią spotkać się w Antrakcie, gdzie także spotkałam Ol(l)ę i jej mame. Oczywiście zakręcona jaka jestem pierw ich nie zauważyłąm *sorry*.
Jakaś panna z TVN:u nas zauważyła i koniecznie chciała żebyśmy udali im wywiadu dla TVN:u. W końcu się zgodziliśmy, ja jednak z zastrzeżeniem żeby nie były za prywatne pytania. No ale pani reporterka Renata Kijowska zaczeła odrazy „Jaki jest Gregor prywatnie? Co mogę o nim zdradzić czego nit nie wie? Czy on narzeka na fanki? Czy obecnie ma dziewczynę? Czy jakiś z chłopaków zostawił serce w polsce lub ma polską dziewczyne? Jak najlepiej uwieść skjoczka? Czego skoczkowie nie lubią? Jak napewno nie można uwieść Gregora? Jak poznałam Gregora i jakie my mamy stosunki w dniu dzisiejszym? Itd.” Minimum z 10 minut gadałam z tą reporterką i więcej i więcej się wkurzałam na pytania którę moim zdaniem były zbyt prywatnę, jednak dosyć ją prostowałam moimi odpowiedziami, próbowała z każdej strony ale jakoś nic ogólnie sensacyjnego nie wydobyła. Ol(l)i mama leżała ze śmiechu na kanapie. Nie które z pytań po prostu dostały odpowiedzi, „to zostawie bez komentarza”.
Kamerzysta jeszcze nas krecił jak potem siedzieliśmy i gadaliśmy w Antraktcie a potem jeszcze szedł z nami po Krupówkach.
Na kwalkach pogoda nie była za super, Schlieri skakał rewelacyjnie, ale największa niespdzianka to chyba byli jednak polacy którzy wszyscy się zakwalifikowali do konkursu.
Po kwalkach poszłyśmy się przebrać na bankiet który jak co roku odbył się w hotelu Kasprowym Mercure. Pan który prowadził transport jednak nie miał pojęcia gdzie jedzie i zaczoł nas wieść na bankiet komitetu, po czym jak zbliżaliśmy się BP, ja powiedziałam że pan jedzie całkowicie w złym kierunku, że Kasprowy leży w dolnych częściach Zakopanego a nie tutaj. Stwierdziałam także że jak pan chcę to ja mogę prowadzić :P Bus stwierdził że to było śmieszne i wszyscy zaczeli się śmiać.
Bankiet musze powiedzieć był w tym roku rewelacyjny. Duża cześć bankietu poszła na rozmowe o Faktach, dużo prasy podchodziło do mnie komentować mój „występ” w Faktach i także na dalszą rozmowę.
Byłam wild card w finale pokerowym. Karty jednak dostałam nie za dobre i skończyłam na 6tym miejscu z 10. Parkiet rozkręciliśmy i około północy pojechaliśmy do Morskiego Oka. KM nigdy nie widziałam w takim stanie, 2 razy się wywaliła czekając na taxi, drugim razem z G i rozwalili upadkiem reflektor taxi, musieli panu 50 zeta zapłacić. Reszta z nas normalnie stałą i sikała z nich.
W MO ogolnie gadałam z Gatschem który przyszedł z Prestigu, mówił że zajebiście nudno tam było.
Ja z Asią w drodze do domu stwierdziliśmy że pójdziemy do Prestigu bo byli tam m.i. auty, tz. Sztab. W VIP-roomie zaczełam z Kotim licytować między 2 rzeczami (bez kometarza o jakie chodziło..haha..) tak to jest nie raz po całej nocy. W końcu jednak stwierdziłam że czas iść, wszyscy stwierdzili to samo. Miałam pełno super pomysłów tej nocy, np. Usiąść w zaspe, a raczej się w nią położyć, Koti mnie wyciagał a ja mówiłam żeby mnie zostawił w spokoju i się lał,m z całej sytuacji..haha... Koti jednak się nie poddał potem zmuszał mnie jeszcze że mam taxi wziaśc, czego oczywiście nie chciałam tylko stwierdziłam że pójdziemy na nogach.
Kotiego koment do Agi był wogole the best.
A: Is she OK?
K: Yeah yeah, I’m used to taking care of her. But now she is in the cab, I man I can't take responsibility for her all the time...haha...
Pan Koti ma zaburzenia pamięci jednak, bo ogólnie to zawsze jest w drugą strone, no ale niech mu będzie ;) Kocham Kotiego normalnie, he is the best :)
Piątek:
Obudziłam się wczesnie (coś nie mogę spać długo obojętnie o której idę spać). Pierw miałą być konfa z autami około 13tej którą miałam tłumaczyć, ale Schlieri stwierdził że mu się niechcę spotykać z dziennikarzami i dlatego jej nie było, czego ja jemu dziekowałam, bo chętnie byłam wolna :)
Pierwszy konkurs, padał śnieg i trochę wiało, no ale spoko, kibicó bardzo dużo i Adama skoki były dobre. Ale most proud byłam z Rafałka i Krzyśka :) Schlieri był na maksa wkurzony że był tylko drugi. Na konfie był Schlieri, Wuff i Martin, że wszystko musiałam tłumaczyć, ale poszło spoko. 3S trochę bzdur gadał pomiędzy, ale śmiesznie było. Ogólnie chciał żebym w trakcie konfy jego polskiego uczyła...haha...
Poszliśmy znów do MO, ja jednak cały wieczór piłam Bailey’s z mlekiem, tz. Prawie bez alkoholowo, Pointex przyszedł z Hafesem, pogadałam trochę z Zupanem który wogołe mi jak zawsze dał bilety FIS-Family, które dałam Asi boi nie miała wejściówek :) Zupan jest bardzo miły :) No ale byłam really zmeczona i poszłam dosyć wczesśniej do domu, jednak wiekszą część wieczoru spędziłam z Anką Herbą :) Mazoch był wogóle ze swoją żonką.
Kolejnna część jutro.